Krzyż Cierpienia – Świętością życia św. Księdza Zygmunta Gorazdowskiego

„Jako prawdziwy Mąż Boży niestrudzenie pracował i cierpiał dla Jego Chwały, nigdy nie narzekając; był pełen zapału i odwagi do pracy Apostolskiej, wytrwały w pracach, niezłomny w trudnościach, pogodny w przeciwnościach, cierpliwy w chorobach”

/Dekret o heroiczności życia i cnót św. Ks. Zygmunta Gorazdowskiego /

Historia życia św. ks.Zygmunta Gorazdowskiego –to wielkie pasmo cierpienia.

Na procesie kanonizacyjnym Apostoła lwowskiego ksiądz biskup J.Ablewicz w kazaniu w czasie Mszy Świętej tak powiedział: „Charyzmat ma to do siebie, że on zawsze pociąga cierpienia za sobą. Można powiedzieć, że charyzmat, to znaczy specjalna łaska Ducha Świętego, ocieka krwią. Nie musi to być krew wylana w męczeństwie formalnym, ale może to być jeszcze trudniejsza, bardziej przykra krew cierpienia duchowego z tego powodu, z powodu tej działalności sługa Boży Zygmunt musiał bardzo wiele wycierpieć.

Na jego życiu spełniły się losy charyzmatu. Charyzmatu nauczyciela wiary, nauczyciela życia z wiary. On z ta wiarą chce dotrzeć wszędzie, on patrzy na tę codzienność lwowską, która była wystawiona nieraz na wielką demoralizację. Już wówczas przecież działały rozmaite siły ciemne, bezbożne i masońskie.”Już na początku swego życia, Gorazdowski doznał cierpienia, gdy był schowany pod kołem młyńskim i cudownie ocalony podczas tragicznych wydarzeń „rzezi galicyjskich”. Wtedy to nabył nieuleczalną chorobę płuc, która nękała Go całe życie aż do śmierci. Przeżył dużo przykrości i cierpień, chorobę, którą cierpliwie znosił z miłości do Boga i ludzi. Często zapadał na chorobę serca i płuc, co uwidaczniało się w częstych krwotokach. Przez ostatnie czternaście lat życia miał kłopoty ze wzrokiem (systematycznie go tracił). I ten krzyż znosił mężnie. Pokornie prosił władz o zwolnienie Go z modlitw brewiarzowych, ( zamiast brewiarza modlił się na różańcu) o wyjazd na leczenie do ciepłych krajów. Nie narzekał, wszystkie trudne problemy rozwiązywał przy pomocy Boga, któremu bezgranicznie zawierzył.

Niedomagania fizyczne były dokuczliwe, ale cierpienia duchowe mocno przeżywał.

W dzieciństwie przeżył śmierć 3- letnie siostry Mieci i dwóch braci; 2-letniego Kazia i 3-letniego Miecia. Bardzo boleśnie zniósł upadek „Powstania Styczniowego” i jego następstwa.

W życiu kapłańskim także cierpiał ze względu na odroczenie święceń kapłańskich( dwa lata czekał) z powodu nasilenia się choroby płuc. Lwowski Apostoł, jako kapłan kroczył drogą po śladach cierpiącego Chrystusa. Papież Leon XIII przypomniał, że „Chrystus wcale nie zniszczył Swym „obfitym odkupieniem” różnych dolegliwości, które prawie wypełniają życie śmiertelne, ale je zmienił w pobudki do cnoty i przedmiot zasług, tak, iż nikt z śmiertelnych nie może zyskać wiecznych nagród, o ile nie postępuje krwawymi śladami Jezusa Chrystusa”.

Święty ksiądz Zygmunt doznał wielu przykrych doświadczeń będąc na służbie kapłańskiej w Przypomnijmy sobie wTatarkowie; mieszkał w nieopalonym mieszkaniu przez całą zimę.

W Wojniłowie, „gdy szalała w kraju straszliwa epidemia cholery, gdy ludzie padali jak muchy i kiedy ten zacny kapłan bez lęku spiesząc umierającym z ostatnią posługą, w dzień czy w nocy, w mrozie czy w plucie, nieraz przemoczony do nitki, brodził przez kałuże i rowy, byle tylko zdążyć na czas, tam gdzie go wołano do umierającego”.

Najwięcej przeżył upokorzeń i cierpień we Lwowie, gdzie czynił miłosierdzie Boże i bezinteresownie pomagał ludziom najbardziej potrzebującym w myśl słów Jezusa Chrystusa:

„Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.

Ksiądz Gorazdowski nie tylko cierpliwie znosił mnożące się z każdym dniem przeciwności, udręki, ale wpatrzywszy się w Krzyż Chrystusa czynił dobra społeczne; najpierw założył „Szkołę św. Józefa”, sprowadził do Lwowa „Braci Szkolnych”, wydawał „ Gazetę Codzienną”. W wielu przypadkach nie miał z nikąd poparcia ani otuchy. Otrzymywał rozmaite pogróżki i zniewagi. Posądzono go nawet o zdradę narodową. Mimo to nie zamykał się we własnym cierpieniu, ale przezwyciężał je dziecięcą wiarą w Bożą Opatrzność oraz dostrzeganiem potrzeby bliźnich, dla których starał się być „wszystkim dla wszystkich, aby zbawić, choć jednego. Ze świadectw naocznych świadków: „Chciał, aby miłość do Boga ogarniała wszystkie serca. Natrętnych nie odpychał, starał się być dla nich wyrozumiały.

Nie nosił urazów w sercu, darował krzywdy przeciwnikom, nie czuł niechęci do krzywdzących. Starał się usprawiedliwić tych, którzy mu robili przykrości. Kochał swoich prześladowców. Doznawał wiele prześladowań od niewierzących, szczególnie od masonów, gdyż przyciągał do siebie ludzi z ich kręgów.

Jest wiele dokumentów wskazujących ogrom krzyża, jaki dźwigał ksiądz Gorazdowski w związku z założeniem „Gazet Codziennej”. Z dokumentów można wyczytać, że „ ksiądz, Gorazdowski był przemyślnie atakowany przez przeciwników „Gazety Codziennej” i tym samym wciągnięty w konflikt przez siebie nie zainicjowany, aby w ten sposób wymusić na nim zamknięcie dziennika, który stał się niewygodny dla niektórych środowisk lwowskich i konkurencyjny dla innych czasopism”.

Wielkim cierpieniem dla księdza Gorazdowskiego była śmierć siostry zakonnej Bonawentury Jakubiec, którą w czasie choroby „zaopatrywał św. Sakramentami, a po jej śmierci Ojciec (ks. Gorazdowski) rzewnie zapłakał, że tak młoda siostra umarła”. Siostra Jakubiec zmarła ofiarując swoje 22-letnie życie za ciężko chorego księdza Zygmunta Gorazdowskiego. Siostra Filipina Kanas w swoim świadectwie tak mówiła; „Ojciec bardzo bolał, gdy z niewiadomych mu powodów nasza władza odsunęła od ingerencji w wewnętrzne sprawy Zgromadzenia. Musiało to być połączone z dużymi przykrościami, bo Ojciec płakał jak dziecko. Ból Ojca był tym większy, że poświęcił nam nie tylko samą pomoc materialną, ale całe swe ojcowskie serce”. Siostry zakonne same przyznawały, że „nie zawsze umiały ocenić jego trud, poświęcenie i wielką życzliwość, jaką otaczał Zgromadzenie”.

Tak, więc święty ksiądz, Gorazdowski w warunkach, w jakich przypadło mu żyć często w zmieniających się okolicznościach, wśród licznych obowiązków współdziałając z łaską Bożą głosił Ewangelię cierpienia-prawdę o miłości, jaką Bóg umiłował świat i poniósł śmierć na krzyżu za nas grzesznych.

Wanda Wojtuszewska

2017-12-12T23:57:06+00:00 12 grudnia 2017|